Nawet osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę z serami od razu rozpoznają ser z przerostem niebieskiej pleśni – sery z tego gatunku pokryte są siatką niebieskich (często wpadającą w zielony lub szary odcień) żyłek i charakteryzują się mocnym zapachem. Ten wygląd i aromat są rezultatem specyficznych procedur stosowanych przy ich wytwarzaniu – do mleka dodaje się grzyby z rodzaju Penicillium, a później przekłuwa masę igłami, tak, by powietrze dostało się środka i umożliwiło tam rozwój pleśni. Istnieją wyjątki od tej reguły – sery, w których niebieska pleśń znajduję się jedynie na powierzchni, ale jest to bardzo nieliczna grupa. Zwykle uważa się, że w przypadku niebieskich serów proces dojrzewania trwa od jednego do sześciu miesięcy.
Różnorodność smaków
Sery z przerostem niebieskiej pleśni wytwarza się najczęściej z mleka krowiego, ale również z mleka owczego lub koziego. Bardzo różnią się między sobą pod względem smaku – (niektóre są np. wyraźnie słodsze i łagodniejsze, mogą w nich nawet być wyczuwalne nuty owocowe i kwiatowe) i konsystencji/faktury (od kremowych po kruche). Wszystkie jednak dobre niebieskie sery charakteryzują się przede wszystkim tym, że ich smak jest zrównoważony – pleśń nigdy nie powinna przysłaniać bogactwa i głębi zawartej w serze, a jedynie je podkreślać. W wysokiej jakości serach z przerostem niebieskiej pleśni zawsze wyczuwalny jest smak mleka ze wszystkimi jego subtelnościami. Te sery są zwykle bardziej słone od innych, dlatego tak bardzo pasują do nich słodkie wina (smaki uzupełniają się wzajemnie). Ze względu na intensywność smaku i aromatu te niebieskie zwykle zajmują na desce serów honorową, ostatnią pozycję.
Szczęśliwy przypadek
Spośród niebieskich serów owczy Roquefort jest najbardziej słynny i ma najdłuższą historią. Nadal jest wytwarzany w tradycyjny sposób – przez wczepianie zarodników pleśni żytniego pieczywa, a proces dojrzewania odbywa się w pieczarach o określonej wilgotności i temperaturze (ok. 7°C). Ta tradycyjna produkcja przypomina o powszechnie opowiadanych historiach głoszących, że niebieskie sery powstały przypadkiem, kiedy jakiś roztrzepany wieśniak zostawił na pół zjedzony chleb w jaskini z serami, a powróciwszy po dłuższym czasie odkrył, że pleśń z chleba przeszła na ser… i odważył się go spróbować.
Kiedy chcemy poczęstować naszych gości aromatycznymi niebieskimi serami i ktoś spośród nich wyrazi zawahanie można przytoczyć im tę historię i dodać, że idąc w ślady owego przypadkowego odkrywcy niebieskich serów naprawdę warto się nie zniechęcać ich specyficznym wyglądem i zapachem. Niektóre osoby potrzebują powoli przyzwyczajać się do tych smaków, ale z czasem zaczynają je doceniać i wyczuwać w nich coraz więcej głębi i subtelności. Tym, którzy dopiero zaczynają eksplorować świat niebieskich serów i odrobinę się ich obawiają radzimy, aby zaczęli od tych najłagodniejszych, np. od Fourme d’Ambert.

Solo i w przepisach
Niebieskie sery są wspaniałym daniem same w sobie. Wielu ich miłośników uważa, że wyjątkowo dobrze komponują się z figami. Klasyczny zestaw tworzą również z rodzynkowo-orzechowym pieczywem, którego słodycz wspaniale kontrastuje z intensywnym smakiem sera. Na tej samej zasadzie znawcy zalecają pokropić ostre, aromatyczne niebieskie sery odrobiną miodu.
Sery z porostem niebieskiej pleśni są również niezastąpionym składnikiem bardzo wielu potraw. Wspaniale smakują z makaronami, świetnie pasują do sałatek, nadając nawet tym najprostszym wykwinty smak, często dodawane są do mięs, a zwłaszcza do drobiu. Prostym pomysłem na pyszny posiłek jest posypanie pieczonych ziemniaków pokruszonym niebieskim serem (np. Bleu d’Auvergne czy Fourme de Ambert). Ciekawostkę stanowi fakt, że w Stanach Zjednoczonych często nawet najlepsze restauracje podają hamburgery – ale właśnie uszlachetnione niebieskimi serami!











