Parrano Robusto
Holenderski ser o nazwie nie mającej nic wspólnego z regionem produkcji. Nowoczesny i eklektyczny – łączy cechy kilku starzonych serów: cheddara, parmezanu i goudy (trochę jak irlandzki dubliner, stanowi wynalazek łączący różne tradycje – coś nowego, a zarazem znajomego). Bardzo smaczny, o lekko kredowej konsystencji, tłusto-słony. Duży sukces eksperymentatorów, którzy go stworzyli. Najlepszy na deser, w towarzystwie tych samych win, co starzona gouda.
Zapraszamy Państwa do obejrzenia niezwykle apetycznych stron o serze Parrano w języku angielskim:




5-03-2007 @ 19:04
Czy słodycz może mieć głębię?
Trwało to bardzo długo. Prawie trzy tygodnie temu w moim domu pojawiły się dwa olbrzymie kawały dwóch różnych holenderskich serów. Była to starzona przez 18 miesięcy Gouda i znacznie krócej dojrzewający Robusto Parrano. Piszę w czasie przeszłym ponieważ oba sery znikły z mojej spiżarni. Nie zostało ani okruszka. Nie mogłem jednak (czy raczej nie chciałem) wcześniej o nich pisać, bo wcale nie jest łatwo ocenić smak i doradzić jak zachowywać się wobec takiego wspaniałego sera.
Teraz, gdy już go nie ma, a zachwyty moich gości już ucichły, mogę spokojnie zająć się rozpamiętywaniem tego co uświetniało mój stół przez wiele wieczorów.
Gouda, która jest przecież jednym z najstarszych holenderskich serów, za każdym razem zachwyca czymś nowy i wcześniej nie dostrzeganym. Przyznać muszę, że nowe wrażenia pojawiały się w zależności od tego co było daniem głównym poprzedzającym serowy deser. Łagodny smak np. faszerowanego cielęcego mostka powodował, że ser wydawał się ostry i pikantny. Jego aromat zaś był znacznie silniejszy niż wówczas, gdy na kolację podawałem krwistą i pieprzną polędwicę upieczoną na sposób angielski. Całkiem inaczej gouda smakuje gdy jedząc łatwo kruszące się żółte bryłki (czasem wręcz pomarańczowe) popija się słodki sautern, a zupełnie inaczej jeśli towarzyszy jej np. amarone della valpolicella udająca tylko słodycz, gdy w rzeczywistości jest to przecież wino wytrawne.
Jak widać więc półtoraroczna gouda jest serem wielu doznań. A wszystkie są zaskakujące w przyjemny sposób. Jedyny kłopot sprawia ona tylko przy krojeniu. Trzeba bowiem mieć ostry, duży i twardy nóż, bo bryła sera stawia dzielny opór. Warto jednak pomęczyć się.
Robusto Parrano (nie byłem w stanie rozszyfrować jakże mylącej nazwy sugerującej, że to ser hiszpański lub portugalski) kroi się znacznie łatwiej. I nie jest tak kruchy jak gouda. Ma także wiele zalet i wiele…smaków. A to przywodzi na myśl cheddar, a to udaje zapach parmezanu. Można by przywołać jeszcze parę innych serów, których smak nam się odwija z pamięci gdy rozgniatamy zębami tłuste kęsy Robusto.
Próbowałem go z kilkoma różnymi winami. Były białe wytrawne, było słodkie kanadyjskie icewine, był nawet polski miód pitny, który – zdawało mi się początkowo – był wprost fantastycznym dodatkiem podkreślającym zalety tego sera, gdy wreszcie znalazłem coś, co wprawiło mnie w prawdziwy zachwyt. To argentyński czerwony Malbec. To wino w towarzystwie tego sera stanowi królewski deser. Aromatyczny, pachnący owocami Malbec, tak chętnie hodowany przez argentyńskich winiarzy, udaje słodkie wino mimo głębokiej wytrawności. A może tak nas oszukać właśnie dzięki towarzystwu Robusto Parrano. Głęboka słodycz po chwili znika i w pamięci smakowej zostaje nam ostrość sera i aromat winnej fałszywej słodyczy. Człowiek tylko żałuje, że nie da się tego zjeść zbyt dużo. Tłusty ser szybko wywołuje uczucie sytości. Trzeba więc resztę odłożyć na następny wieczór.